Przelecieliśmy przez chmurki i w końcu jest! Widać ziemię, troche zieleni, wiosna jeszcze tu nie dotarła, wszystko jakieś takie szaro-bure. Lądujemy i szarość nie znika, jedziemy przybrudzono-szarą taksówka do brudno-szarego centrum. Polecany w LP hotel jest jakiś mroczno-szary i idziemy do następnego, który wygląda trochę sympatyczniej, ale szary kolor ciągle jest kolorem dominującym. Gorący prysznic i herbatka stawiają nas na nogi i zaczynamy eksplorację, ale o tym już w kolejnym odcinku …

This entry was posted on Saturday, May 10th, 2008 at 2:31 pm and is filed under south america. You can follow any responses to this entry through the RSS 2.0 feed. You can leave a response, or trackback from your own site.

Add a comment

Comments are moderated and there might be a delay before they appear.