Wreszcie sie odzywamy po kilkudniowej przerwie,ale 2 dni nam zeszlo zeby przemiescic sie ponownie na polnoc Indii. Aktualnie wyladowalismy w Radzastanie a konkretnie w Puszkarze, malym swietym miasteczku pelnym jak to tutaj swietych krow i swietych sadhu (ktorzy tacy swieci nie sa bo tylko sie prosza o zdjecia a pozniej naciagaja turystow na kase …).

slide081.jpg

Ale ze my juz nie tacy zieloni naciagac sie nie dajemy (a przynajmniej sie staramy bo twardzi sa!). Raz juz sie dalismy naciagnac, ale z drugiej strony trudno nie zrobic sobie zdjecia z pomaranczowym brodaczem.
Puszkar to przepiekne miasteczko z swietym jeziorkiem polozonym na pustkowiu i otoczonym gorami. Klimat iscie pustynny, waskie ulice pelne lokalnych garkuchni – wszyscy tu ciagle cos smaza, gotuja, warza.

slide071.jpg
Z nowych atrakcji to pojawily sie wielblady na ulicach i w ogrodkach oraz dzikie swinie (choc swinki juz chyba gdzies byly).
Tak poza tym to po staremu, zmienila sie pogoda i jest troche chlodno (polarki wrocily do lask) a dzis to nawet przez pol godziny padal deszcz co bylo maksymalnym zaskoczeniem bo dookola pustynia, kaktusy i nic nie rosnie….

slide15.jpg

Miasto jest swiete wiec nawet jajek jesc nie mozna o jakims zimnym piwku czy steku nie wspominajac ..
Jutro ruszamy dalej w glab Radzastanu i tak juz pewnie do konca czyli tylko jakies 8 dni ….. buuuu ….. niestety i nam sie laba konczy i juz Was nie bedziemy denerwowac w pracy naszymy mailami stad ;)
Ale jeszcze o tym nie myslimy bo troche czasu i jeszcze wiecej rzeczy do zobacznia zostalo – plany w zwiazku z tym mamy mocno napiete i nie wiemy czy bedziemy miec czas czesto pisac, tak ze sie nie martwcie …

maciek | 15/01/2005 w kategorii indie/nepal 2004/05 - od początku

W Mysore, po zwiedzeniu pałacu Maharadży, poszliśmy na targ.

Nie żeby coś kupić, oczywiście.

Były farbki

Banany

I bardziej swojskie warzywka

A my znowu w górach a konkretnie w górach Nilgiri w staniw Tamil Nadu – miejscowosc Ooty na jakichś 2200 m npm. U nas to miejsce by sie nazywalo uzdrowisko, taki troche tu klimat. Trochę jak w Zakopanem a my jak zwykle robimy za misie z Krupowek. Juz nie pamietamy na ilu pamiatkowych fotkach bedziemy. Dzis pobladzlilismy troche po gorach, bo szlakow czy jakichkolwiek innych informacji turystycznych brak. W sumie nawet całkiem nieźle się nam udało, trafilismy do zabitej dechami wiochy i tym razem to my robilismy sobie zdjecia z miejscowymi.

skan057.jpg

Dookola rosnie herbata chociaz z bliska na krzaku to tak troche slabo przypomina to co wrzucamy do kubkow ;) Pelno pajeczyn zero zapachu ale same plantacje prezentuja sie niezle, szczegolnie z daleka.

Pepsi tez jest inna niż w Polsce, ale przynajmniej jest jej pod dostatkiem:

img_3167.JPG

Jutro juz uciekamy do Mysore, stan Karnataka:

slide09.jpg

Jak na Indie to rzut beretem stad (4h w autobusie) ….. dzisiejsze autobusy z naklejkami „super delux” juz zapowiadaja niezla podroz ;) moze jakies szyby chociaz beda ;)
Ogolnie to poludnie Indii bardzo fajne glownie ze wzgledu na sympatycznych i usmiechnietych lokalesow. Latwiej tu sie jezdzi, mozna sie dogadac po angielsku i w ogole jest czysciej, sa nawet kosze na smieci w zabawnych ksztaltach (kaczor donald, pingwin, krolik) chyba specjalnie zeby przyciagnac uwage Hindusow do tak nietypowego tutaj wynalazku.

img_3172.JPG img_3211.JPG img_3230.JPG


Przed nami troche swiatyn na poludniu a potem znowu pewnie polnoc ale to jeszcze nie do konca pewne.

Trzymajcie sie cieplo, my Wam chetnie troche slonca wysylamy bo tu prazy calkiem niezle (za to w nocy przymrozki i szron – Jak ktos woli zime to mozemy tez troche wyslac ;)

maciek | 08/01/2005 w kategorii indie/nepal 2004/05 - od początku

DZIS TYKO MALA PRZYPOWIESC SORKI ZE DUZYMI LITEREAMI ALE JAK WYLACZAMY CAPSLOCKA TO PISZEMY W MALAJALAM – TUTEJSZYM JEZYKU WIEC RACZEJ SLABO.

JAK WSPOMINALISMY JESTESMY W KERALI I WYGLADA NA TO ZE NIE ZA BARDZO MOZNA TU DOSTAC PIWKO
ALE HINDUS POTRAFI (JAK POLAK) I W NIEKTORYCH KNAJPACH KELNER SCISZONYCM GLOSEM INFORMUJE ZE SERWUJA PIWO ALE MOZNA ZAMOWIC TYLKO JEDNO NA RAZ BO TYLE MIESCI SIE DO HERBACIANEGO IMBRYCZKA. TAK ZE PIWKO JEST, ALE Z KUBECZKOW NALEWANE Z CZAJNICZKA.

JEST TEZ SPECIAL TEA ALE NIE PROBOWALISMY ……. BYC MOZE SPRAWDZIMY JUTRO. DZIS W KNAJPIE WSZYSCY PILI HERBATKE ……. JAK W ANGLII O 5TEJ, PORA NIE BYLA ZA BARDZO HERBACIANA ……

PRZEMIESZCZAMY SIE DALEJ W GORY SCHLODZIC SIE BO TU GORACO……….

Jedną z atrakcji Keralii są słodkowodne kanały koło Cochin – system jezior i kanałów położony wśród lasu palm kokosowych. Dla nas, białasów, dodatkowo jest to miejsce gdzie możemy zobaczyć kawałek spokojnego, wiejskiego życia.

Płynie się w tempie dość leniwym, ale nikomu przecież się nie spieszy:

Przepływamy obok małych domostw, których mieszkańcy nie bardzo sobie nami zawracają głowę (w Indiach to prawdziwe błogosławieństwo :):

Na koniec czeka nas pokaz spawnościowy z użyciem maczety i kokosa: