Wszystkie foty z wyjazdu są tu
Po długiej jeździe dotarliśmy do Jedwabnego. Noc była krótka, za to zakupy na 4 dni wyprawy wlekły się w nieskończoność. Wszystko co potrzeba czyli chleb, kiełbasę, piwo, wodę i oczywiście Czesia zapakowaliśmy do jeepa:

Przyczepiliśmy tratwę, zapakowaliśmy się w siedem osób i ruszyliśmy w droge:

Po godzinie jazdy dotarliśmy nad Biebrzę:

I zwodowaliśmy tratwy:

Pogoda była wspaniała, humory dopisywały a muzyczka grała



Pod czujnym okiem admirała czuliśmy się bezpiecznie, więc część załogi udała się na zasłużony wypoczynek

Bujo podrzał bigos po czym go zjadł


Kasia i Moni poszły pływać, a Marta zabrała się do wiosłowania

Na tym jednak sielanka się skończyła bo o 4:30 rano zaczęło lać i nie przestało aż do wieczora


Zrobilśmy prowizoryczny dach, ale nie na wiele się to zdało bo cały przeciekał.

Nawet admirał zwiesił głowę, reszta też nie miała za wesołej miny

Na szczęcie po wieczór wyszło słońce i humory się poprawiły

Moni przebrała się nawet za Erykę Badu a Cześkowi wrócił na twarz szelmowski uśmiech

W końcu dopłyneliśmy do końca bagien (nie spotykając jednak Jożina z Bażin) i postanowiliśmy udać się na suchy ląd, kolejne burze wisiały w powietrzu …

Rano pojechaliśmy na pole namiotowe, zaparkowaliśmy auta, rozwiesiliśmy mokre rzeczy

Zapaliliśmy ognisko

I przy kiełbaskach, piwie i bębnach miło spędzaliśmy czas



Sielanka nie trwała długo, na horyzoncie pojawiły się zwiastuny kolejnej burzy …
