San Pedro de Atacama jest fajne, ale nas bardziej ciągną jego okolice. Na początek wybieramy się do pobliskich dolin – Valle de la Luna (dolina księżycowa) i Valle de la Muerte (dolina śmierci). Nazwa doliny księżycowej jest nieprzypadkowa (cała pokryta jest białym mineralnym osadem), natomiast dolina śmierci zawdzięcza swą nazwę pomyłce – zbieżności słów „muerte” (śmierć) i … jakiegoś drugiego którego niestety nie pamiętam …

Całe popołudnie łazimy po skałach, zbiegamy po ogromnych piaszczystych wydmach, oglądamy różne minerały, czołgamy się w jaskiniach i podziwiamy wznoszący się na horyzoncie wulkan Licancabur. Na koniec zostaje wizyta na wydmie (zakaz wejścia – teren prywatny!!!) i przecudowny zachód słońca, nie taki kiczowaty jak to zachody słońca mają w zwyczaju, tylko odjechany mad max, czerwony wypalony świat po wojnie atomowej.

chile, atacama chile, atacama chile, atacama chile, atacama

Pobudki w nocnych autobusach nigdy nie należą do przyjemnych, tak też było tym razem. Po kilkunastu godzinach w autobusie, bez ani jednej przerwy, nic się nie chce i człowiek popada w jakieś dziwne odrętwienie i marazm. Widoki za oknem niezmienne, martwe i nieskończone, tak jak jazda tym autobusem. Atacama. Najsuchsza pustynia świata. Jedyną żywą formą w tym świecie wydaje się być piasek, miotany na prawo i lewo podmuchami wiatru. W takim pustynnym zawieszeniu gapimy się w krajobrazy przez kolejne 8 czy 10 godzin, w trakcie których prawie nic się nie zmienia.

A jednak! Coś się jednak zaczyna dziać. Dalej dominuje piasek i pustkowie, ale to już nie jest ta sama pustka i nicość co poprzednio. Piasek zaczyna przybierać nierealne, ale jednak wyraźne formy, pojawiają się pierwsze wąwozy, szczeliny i skały. Wyjeżdżamy na małą przełęcz, skąd widzimy cel naszej podróży – miasteczko San Pedro de Atacama.

Nareszcie.

chile, san pedro de atacama chile, san pedro de atacama chile, san pedro de atacama chile, san pedro de atacama chile, san pedro de atacama chile, san pedro de atacama chile, san pedro de atacama