Wreszcie sie odzywamy po kilkudniowej przerwie,ale 2 dni nam zeszlo zeby przemiescic sie ponownie na polnoc Indii. Aktualnie wyladowalismy w Radzastanie a konkretnie w Puszkarze, malym swietym miasteczku pelnym jak to tutaj swietych krow i swietych sadhu (ktorzy tacy swieci nie sa bo tylko sie prosza o zdjecia a pozniej naciagaja turystow na kase …).

slide081.jpg

Ale ze my juz nie tacy zieloni naciagac sie nie dajemy (a przynajmniej sie staramy bo twardzi sa!). Raz juz sie dalismy naciagnac, ale z drugiej strony trudno nie zrobic sobie zdjecia z pomaranczowym brodaczem.
Puszkar to przepiekne miasteczko z swietym jeziorkiem polozonym na pustkowiu i otoczonym gorami. Klimat iscie pustynny, waskie ulice pelne lokalnych garkuchni – wszyscy tu ciagle cos smaza, gotuja, warza.

slide071.jpg
Z nowych atrakcji to pojawily sie wielblady na ulicach i w ogrodkach oraz dzikie swinie (choc swinki juz chyba gdzies byly).
Tak poza tym to po staremu, zmienila sie pogoda i jest troche chlodno (polarki wrocily do lask) a dzis to nawet przez pol godziny padal deszcz co bylo maksymalnym zaskoczeniem bo dookola pustynia, kaktusy i nic nie rosnie….

slide15.jpg

Miasto jest swiete wiec nawet jajek jesc nie mozna o jakims zimnym piwku czy steku nie wspominajac ..
Jutro ruszamy dalej w glab Radzastanu i tak juz pewnie do konca czyli tylko jakies 8 dni ….. buuuu ….. niestety i nam sie laba konczy i juz Was nie bedziemy denerwowac w pracy naszymy mailami stad ;)
Ale jeszcze o tym nie myslimy bo troche czasu i jeszcze wiecej rzeczy do zobacznia zostalo – plany w zwiazku z tym mamy mocno napiete i nie wiemy czy bedziemy miec czas czesto pisac, tak ze sie nie martwcie …