Nie byliśmy do końca zdecydowani co zobaczyć w dolinie rzeki Beni – jednego z dopływów Amazonki. Amazonka kojarzy się z jednym – dżunglą, ale w sumie zdecydowaliśmy się na odwiedzenie tutejszych mokradeł czyli tzw. pampas, które pod koniec pory suchej wcale nie były takie mokre ;)
W dżungli byliśmy parę razy i zawsze byliśmy troszkę rozczarowani – zielony chaos i ptasi hałas. Na dodatek poznani Polacy troszkę nas zniechęcili. Byli na tygodniowym treku w dżungli w Peru i zobaczyli jednego tapira i jedną anakondę …
Jeśli chodzi o podglądanie zwierzaków na pampas jest zdecydowanie lepiej …

Były kapibary solo i w grupach …
bolivia, pampas
bolivia, pampas
bolivia, pampas
bolivia, pampas

krokodyle …
bolivia, pampas

kapibary i krokodyle razem …
bolivia, pampas

żółwiki …
bolivia, pampas
bolivia, pampas

punkowcy …
bolivia, pampas

i mnóstwo innego ptactwa …
bolivia, pampas
bolivia, pampas

piranie …

bolivia, pampas

anakonda …

bolivia, pampas

a na dodatek na basenie w Rurrenabaque w końcu zobaczyliśmy tukana – co nie udało nam się nad wodospadami Iguazu …
bolivia, rurrenabaque

Cała wyprawa była super relaksacyjna, hamaki, pływanie, łowienie piranii i piwko przy zachodzi słońca – prawdziwy tropikalny chillout …

Po pobycie w mroznych Andach ruszylismy w strone Rurrenabaque, lezacego nad rzeka Beni, jednym z doplywow Amazonki. Podroz to 19h w rozklekotanym autobusie po drodze ktora przyprawiala o zawroty glowy, bole zebow i chwile zadumy nad wlasnym zyciem …

bolivia, yungas
bolivia, yungas
Piszemy to z La Paz, wiec jednal sie udalo …