Trafiła mi się delegacja do Singapuru, niestety w trakcie czterech dni spędzonych tam udało mi się wykombinować tylko godzinke żeby pstryknąć jakieś zdjęcia. Hotel był nad morzem, blisko małego portu, ale niestety było już prawie ciemno, więc złapałem tylko odbicia ulicznych latarni, reszta nie za bardzo nadaje się do pokazania:
webdsc_3378-rgb-copy.jpg

Jak pewnie wszyscy wiedzą (a może nie?) Singapur LEŻY na wyspie, chociaż właściwszym określeniem pewnie będzie że Singapur JEST wyspą. To że na wyspę można dostać się tylko lądem i wodą, wiedzą na pewno wszyscy:

webdsc_3379-copy.jpg

Singapur mnie nie zachwycił, miasto sprawia wrażenie jakby nie wiedziało w którą stronę sie rozwijać – czy być zwykłą europejską metropolią czy może zachować wschodni, azjatycki koloryt. Trochę się to wszystko miesza, ale z braku miejsca całość sprawia dość przytłaczające wrażenie. Szczególnie roślinność, która zdaje się rosnąć w oczach i aż bucha nadmiarem, przesytem i witalnością – ma się wrażenie że po roku braku ludzkiej ingerencji miasto przypominało by zapomniane, zarośnięte miasta pradawnych cywilizacji.

webdsc_3289-rgb-copy.jpg