maciek | 25/02/2005 - in category my australia

Jak pewnie niektorzy juz wiedza udalo nam sie znalezc mieszkanko, a wlasciwie pokoj w duzym domu, dzielonym razem z jednym Anglikiem i Australijka. Dom jest ogromny, tak ze w 4 osoby nie powinno byc ciasno. Pstrykniemy wkrotce jakies fotki i podeslemy zebyscie zabaczyli jak sie umoscilismy. Smieszna sprawa z mieszkaniami jest taka, ze zarowno bardzo luksusowe jak i te dosc obskurne sa w prawie takiej samej cenie, tak ze musielismy sie sporo nachodzic zeby znalezc cos fajnego.

Najlepsze w tym wszystkim jest to ze zupelnie przypadkiem trafilismy do czesciowo polskiej dzielnicy i kasia juz wypatrzyla w sklepach rodzimy smakolyki jak ogorki kiszone, kapucha, makowiec i majonez kielecki …… tak ze mamy nadzieje nie zatesknic sie na smierc tutaj a przynajmniej nasze zoladki powinny jakos wytrzymac.

Do centrum mamy 15 min pociagiem (takie ichnie metro), na plaże w St Kilda tak z 20 minut na piechote, tak ze nie jest zle. Aha – oczywiescie plaza taka w miescie wiec o kapieli nie ma co marzyc, ale pospacerowac wieczorkiem czemu nie.

Powoli sie integrujemy z AU, od naszych jak na razie jedynych australijskich znajomych dostalismy na dobry poczatek specjallny kocyk na pikniki, ktore wydaja sie byc jedna z uubionych rozrywek australijczykow. Sami bylismy juz na dwoch. Tu jest lato, wiec duzo sie dzieje na powietrzu (koncerty itp) a niedlugo czeka nas trzeci juz w tym roku nowy rok (!!!), tym razem tybetanski ….

Teraz koncentrujemy sie na szukaniu pracy, ale jak na razie konkretow nie ma …

This entry was posted on Friday, February 25th, 2005 at 1:21 am and is filed under my australia. You can follow any responses to this entry through the RSS 2.0 feed. You can leave a response, or trackback from your own site.

Add a comment

Comments are moderated and there might be a delay before they appear.