Zarobieni ostatnio jestesmy ;) i nie mamy czasu zeby cos skrobnac. W sumie troche sie dzieje …

Bylismy przez cztery dni na nartach w Valle Nevado. Troche mielismy obawy co do sniegu, bo w Santiago (1.5h od osrodka) temperatury byly zdecydowanie letnie – tak z 25 stopni albo lepiej. Na szczescie wysokosc zrobila swoje – najwyzszy wyciag jezdzi na 3800 m npm i warunki byly spoko i nawet lekki mrozik rano, a do tego jakies 2m sniegu. Slonce prazylo niemilosiernie kazdego dnia, nawet filtry 50tki nie pomagaly – troche sie poprzypalalismy …

Osrodek calkiem spoczko, najlepsze jednak bylo to ze nie bylo prawie ludzi, pustki na trasach, zero kolejek i sztruksik do popoludnia!

Na dodatek, po raz pierwszy w zyciu spalismy w samym osrodku i z hotelu wychodzilismy w butach narciarskich – mielismy z minute albo dwie do wyciagu. Plus odkryty basen z goraca woda i widokiem na gory, jedzonko w cenie itp … pelne burzujstwo i tzw full wypas :) Fotki beda za pare dni, bo z pustyni, gdzie teraz jestesmy, polaczenie jest przez modem i nie da rady nic wrzucic.

Cos sie jednak udalo:

chile, valle nevado

chile, valle nevado

chile, valle nevado

chile, valle nevado

Z nart teleportowalismy sie na pustynie, do San Pedro de Atacama … teleport byl troche zepsuty i zeszlo nam 24h … ale o tym za jakis czas …